Dodano: 20.03.2011 | Rozrywka

A A A

Polak, Węgier, dwa bratanki...

..i do szabli, i do szklanki. Czyli o przyjaźni polsko-węgierskiej w poznańskim Teatrze Polskim. Szablą może tak dobrze nie władają, ale dramat węgierski zdecydowanie jest ich „konikiem”. O kim mowa? Węgierscy dramaturdzy, Ákos Németh i András Forgách zawitali ze swymi sztukami na deski Teatru Polskiego w Poznaniu, dokładnie tydzień przed Dniem Przyjaźni Polsko-Węgierskiej, dzięki projektowi „Ekspress Poznań-Budapeszt” z cyklu Nowe stulecie - nowe dramaty.

Oderwanie od rzeczywistości

Czwartek wieczór. Każdy miłośnik dramatu kieruje swe kroki na Dużą Salę teatru, by przez prawie 3 godziny nie myślec o niczym innym. Podczas wystawianych w formie czytań scenicznych sztuk „Ogrodnictwo pana Jana” Németha i „Klucza” Forgácha, przez widownie raz po raz przebiegał szczery śmiech, jednak gdy opadała kurtyna następowało zamyślenie: czy ta sztuka byłą faktycznie zabawna? I czy naprawdę jest ona oderwana od naszej rzeczywistości? A może mówi o tym, o czym wszyscy boją się mówic i myślec? Jak twierdzi jedna z tłumaczek dramatów węgierskich nie można zaszufladkowac, są one bardzo różne mimo wspólnej dla wielu tematyki. Tak jak te z którymi mogliśmy spotkac się w czwartkowy wieczór, wiele z nich prezentuje relacje międzyludzkie, relacje w rodzinie, ale każdy przedstawia coś z indywidualnego stylu autora.

Pesymizm zapisany w genach

Jak w trakcie spotkania z publicznością, które miało miejsce po czytaniach, stwierdził sam autor „Klucza”, dramaty węgierskie mają właśnie to do siebie, że widz sam nie wie, czy śmiac się z komizmu sytuacji, czy płakać nad losem bohaterów. „Prawda jest taka, że u nas nawet wesołe sztuki mają wydźwięk pesymistyczny” - powiedział Andras Forgach. Jednak z drugiej strony nie zgadza się z tym, że wizja świata tam przedstawianego jest faktycznie taka ponura. Są to bardzo często dramty-klucze: jeśli widz idzie z nastawieniem, że na scenie zostanie podana jak na tacy cała treśc i wszystko, co autor chciał przekazac, to zobaczy jedynie zabawną, może nawet groteskową sztukę. Jeśli jednak zagłębi się w nią trochę, poruszane kwestie moralności, problem mniejszości żydowskiej i wojen, skłonią go do chwili refleksji.

Grając emocjami

Zbigniew Brzoza, sprawujący opiekę reżyserską nad „Kluczem” zauważył, że dramaturgia węgierska jest bardzo dobrze zorganizowana. „Każda postac ma swą mocną konstrukcję i jednocześnie bardzo konsekwentnie zbudowany jest przebieg emocjonalny”. Według niego jest ona oparta na ciągłej komunikacji z widzem, głównie przez emocje, która jest tą najtrudniejszą drogą. Chyba właśnie dzięki tej grze emocji, prawie każdy kto miał okazję zetknąc się chocby z tymi dwoma dramatami, miał wrażenie że rozpoznaje ten świat, tych ludzi, że nie są oni mu obcy i jakby wpisują się w otaczającą nas rzeczywistośc.

Niby nic, ale wszystko wiadomo...

Widownia, która bardzo licznie nawiedziła tego dnia budynek teatru była zachwycona całym projektem. Adam, student filologii angielskiej, określa siebie jako stałego bywalca Teatru Polskiego, ale po raz pierwszy zetknął się z czytaniami scenicznymi. „Są to pierwsze dramaty węgierskie z jakimi się spotkałem i wrażenia mam zdecydowanie pozytywne” - twierdzi. „Jest to zupełnie coś innego od tego, z czym z reguły spotykam się w teatrze. Węgrzy nie boją się poruszac tematów bolesnych i niewygodnych, nawet jeśli nie bezpośrenio, to jednak chyba każdy zrozumiał co było przesłaniem tych sztuk”. Ewa Szumska, aktorka która wcieliła się w postac Bei (jednej z sióstr w „Ogrodnictwie pana Jana”) uważa, że czytania sceniczne, przy minimum rekwizytów są o wiele przyjemniejsze dla samych aktorów, ale jednocześnie są wyzwaniem – w tym momencie by przekazac sens dramatu mają do dyspozycji tylko swój głos.

Dramatyczny gulasz po węgiersku

Tuż po spotkaniu z autorami, dyskusja przeniosła się na już mniej formalny grunt, do Restauracji „Teatralna”, gdzie każdy widz mógł bezpośrednio porozmawiac z autorami, reżyserami i aktorami. Po tych emocjonujących dyskusjach mogli także przekąsić co nieco z kuchni polskiej, jak i węgierskiej i wypełnieni kulturą w czystej postaci udać się do domów...lub bawić się „po bratersku” do białego rana.

zgłoś nadużycie

Komentarze (0)

Dodaj komentarz jako gość albo zaloguj się

Zarejestruj się! Otrzymasz profil dzięki, któremu Twoje komentarze będą bardziej wiarygodne.

wymagane
wymagane, niepublikowane

Skok do góry [g]